wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 2.-Party time!!
- !!! Tyler WYGRAŁEŚ !!!-pobiegłam i uściskałam mojego brata, jak tylko dotarł na metę.
-serio ? HURA!!!-Tyler wydostał się z mojego uścisku i pobiegł do swoich kumpli. Chłopaki wyjęli szampana i zaczęli go nim oblewać.
-To co impreza ?!-zapytał Robert
-Idziemy do Boba !- wszyscy zaczęli wsiadać do samochodów i odjeżdżać w stronę klubu. Dlaczego u Boba ? Sama nie mogę tego wyjaśnić. Tak już się przyjęło. Nawet nie pamiętam prawdziwej nazwy tego klubu i wcale nie muszę. Wystarczy Bob :)
Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Musieliśmy się jeszcze przecież przebrać w domu. MagJa Ochroniarz od razu nas rozpoznał. A mnie nawet uściskał. Chociaż nawet nie wiem czy był to Rob czy Jackob . Są niemalże identyczni! W każdym razie weszliśmy do klubu. Była bardzo głośna muzyka i dużo ludzi. Na jednej z kanap była nasza "paczka", gdzie właśnie się udałyśmy. Kiedy już siedzieliśmy na niej parę minut zorientowałam się że coś jest nie tak...
-A gdzie Hugo ?
-Jak to ? To Mag nic ci nie powiedziała ?-zapytała Demi.
-Ale o czym ?
-Przepraszam wypadło mi z głowy.-zaczęła się tłumaczyć.
-Coś mu się stało ?
-Nie nie ...
-Cholera Margaret z tobą nie da się dogadać. Więc Jakieś dwa lata temu zmarła jego mama...
-Pani Olivera nie żyje ?-byłam w strasznym szoku. Hugo był dla mnie prawie jak brat. U niego w domu zawsze czułam że z każdym mogę porozmawiać i nikt nie będzie mnie osądzać. Lubiłam gawędzić z jego mamą , była to na prawde cudowna kobieta. Miała wiele marzeń i planów i co teraz ?
-Dlaczego zmarła ?
-Została postrzelona, nikt nawet nie wie przez kogo...
-To straszne... nie mogę w to uwierzyć... No tak ale co  z Hugo ?
-Hugo się załamał. Zaczął brać narkotyki. Kupował je u Chrisa. I w końcu się zaprzyjaźnili.
-Jak to, to Hugo jest teraz w B ??
-tak...
-Przecież on nienawidził Chrisa !
-Wiem przecież...- od razu wstałam z kanapy szukając B . Nie musiałam się zbytnio wysilać, szybko ich znalazłam.
-Cal gdzie ty idziesz ?!-krzyknęła Demi, ale już znalazłam się wśród tłumu ocierających się o siebie ludzi...
Po chwili byłam prawie u celu, kiedy na schodach zatrzymało mnie dwóch chłopaków.
-Co tu robisz ? Nie jesteś z B
-Mam sprawę-syknęłam przez zaciśnięte zęby. I ruszyłam w pożądanym kierunku, ale znowu para rąk zatrzymała mnie trzymając za ramię.
-Nigdzie nie pójdziesz
-Nie waż się mnie dotykać!-wykrzyczałam i walnęłam faceta pięścią w nos. Muszę przyznać że dawno tego nie robiłam.
-O ty mała suko!!
-Zostaw ją!- usłyszeliśmy głos zanim chłopak chciał się na mnie rzucić.
-Kogo tu ja widzę. Cailin, niedługo powybijasz mi wszystkich chłopców.- Chris podszedł do mnie trzymając w ręce kieliszek z szampanem uśmiechając się jak jakiś zbok.
-Gdzie jest Hugo !
-Spokojnie kochanie. Może szampana ?
-Nie dzięki... To gdzie on jest?
-Podejrzewam że w bzykalni- uśmiechnął się jeszcze szerzej. Nie sądziłam że Hugo zniży się kiedyś do ich poziomu. Przecież to jest takie odrażające...
-Dzięki-wyminęłam go szybko pokonując ostatnie schodki. Ale znów ktoś mnie złapał za nadgarstek.
-A i miło cię znowu widzieć-mrugnął do mnie po czym odeszłam.
W końcu znalazłam się na piętrze gdzie są tak zwane "bzykalnie"  chyba każdy wie do czego one służą. W każdym razie było ich 6 ale tylko 3 miały przekręcony znaczek "nie przeszkadzać". Zaczęłam od ostatniej , bo znając moje szczęście właśnie tam będzie Hugo. Kiedy otworzyłam drzwi, na łóżku zastałam dwie dziewczyny. Na szczęście jeszcze ubrane...
-Chcesz się z nami zabawić ? -powiedziała jedna z nich wskazując na miejsce obok niej.
-Dzięki, nie skorzystam- prędko wyszłam nie chcąc słyszeć nic więcej. Potem postanowiłam otworzyć pierwsze drzwi. Lekko się wahałam ale w końcu się odważyłam. Weszłam do środka. Zobaczyłam posturę mężczyzny , siedzącego na dziewczynie. Oboje byli zasłonięci kołdrą.
-Hugo ?- zapytałam niepewnie, ale niestety znowu się pomyliłam....
-Co jest kurwa!-chłopak gwałtownie się odwrócił i szybko założył bieliznę zostawiając dziewczynę pod materiałem.
-Chyba piszę nie przeszkadzać co?!- Chłopak miał kilka tatuaży i tzw. rękaw. Muszę przyznać że był całkiem przystojny. Miał brązowe oczy i blond włosy,które doskonale się układały mimo tego co właśnie robił. Jego mięśnie aż zapierały dech w piersiach , więc szybko przeniosłam wzrok na ścianę za nim.
-Przepraszam... chyba pomyliłam drzwi.-chłopak zbliżył się bardzo niebezpiecznie blisko, przez co przyparłam do ściany. Jedną rękę położył na ścianie obok mojej głowy a druga swobodnie zwisała wzdłuż jego ciała.
-Jak będziesz chciała się spotkać, to ja bardzo chętnie. Jestem Justin.-Jego druga ręka powędrowała na moje udo i poczułam impuls aby go uderzyć ale poczułam też bardzo przyjemna dreszcze, które nie chciały tego zakończyć. Jego gorące usta delikatnie musnęły mój policzek i właśnie wtedy zareagowałam. Kopnęłam Justina w jego przyrodzenie i zwiałam z pokoju słysząc w oddali.
-Pożałujesz tego szmato!
.....
Nie miałam więcej wyborów i musiałam otworzyć ostatnie drzwi. Dobiegały z nich dość głośne dźwięki. Nikt nie zareagował jak weszłam więc odchrząknęłam na tyle głośno by mnie usłyszano.
-Czyżby nowa dup...-Kiedy Hugo odwrócił się by na mnie spojrzeć od razu zamarł. Jego twarz nie wyjawiała żadnych emocji oprócz zdziwienia.
-Poczekam na zewnątrz.
Po kilku minutach Hugo wyszedł z pokoju lekko zażenowany. Stałam oparta o kawałek ściany gdzie wyżej można było zobaczyć całą imprezę.
-Czyli wróciłaś...
-Czemu nie zadzwoniłeś?
-A ty nie powinnaś tego zrobić ?
-Bardzo dobrze wiesz że to robiłam. Nic mi nie powiedziałeś.. Nic...
-Co miałem ci mówić ?! Że jakiś chuj zajebał mi matkę ?! To chciałabyś usłyszeć !
-Pomogłabym ci i teraz nie siedziałbyś w tym gównie i nie bzykał co popadnie!- Hugo przeczesał nerwowo włosy wyjmując papierosa.
-Chcesz ?
-Nie dzięki..-odpalił go i mocno się nim zaciągnął.
-To mnie przerosło. Wyjechała najbliższa mi osoba i na dodatek zamordowani mi mamę... To na prawdę nie jest takie łatwe...
-Przyjechałabym od razu gdybym tylko wiedziała.
-Nie chciałem cię stresować... Spełniałaś swoje marzenia i miałaś dość swoich kłopotów.-uścisnęłam jego rękę.
-Wiesz bardzo dobrze że wy wszyscy jesteście dla mnie najważniejsi. Ty jesteś jak mój brat i cały czas o was myślałam. Bałam się że już nigdy się do mnie nie odezwiecie po tym jak wyjechałam. Mi też było bardzo ciężko ale to była jedyna i niepowtarzalna szansa o której dawno marzyłam. Ale mimo tego zostawiłabym to wszystko tylko po to żeby wam pomóc i być z wami w trudnych chwilach. W tedy nie liczy się kariera czy pieniądze , liczą się bliscy i tylko oni.
-Ty zawsze umiałaś pocieszyć człowieka.-zaśmialiśmy się razem i przytuliliśmy się do siebie.
-Party time !!!- Hugo się zaśmiał i powędrowaliśmy na parkiet. Po kilku na prawde męczących godzinach tańca byliśmy w domu. Tata na całe szczęście spał i nie musiałam się mu spowiadać z tego gdzie byłam z Tylerem i co robiliśmy, chociaż wiedzieliśmy że rano i tak nas to czeka... Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Wzięłam żel pod prysznic o zapachu kiwi, który uwielbiam i tym samym zapachem umyłam włosy, a potem nabalsamowałam całe ciało. Nie chciało mi się suszyć włosów i i tak było już za późno więc postanowiłam że pójdę spać w mokrych. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do mojego cudownego łóżka. Na zegarku była godzina 4:30. Nie możliwe że tak długo imprezowaliśmy. Byłam wykończona ale w końcu mogłam zamknąć  oczy i zasnąć....
Rano obudziło mnie coś mokrego i ciepłego na moim policzku. Gdy tylko otworzyłam oczy okazało się że był to mój nowy piesek Wow. Zerknęłam na zegarek była godzina 12:30, niemożliwe że spałam tak długo ! Chociaż zasnęłam około 5, ale nie ważne. Pobiegłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Mój strój na dziś wyglądał tak. Przejrzałam się w lusterku i kiedy uznałam że jest całkiem okey poszłam na dół gdzie na kanapie leżał mój tata oglądając telewizję.
-A ty nie w pracy ?
-Przecież jest niedziela.
-No fakt-niepewna czy zacznie temat wczorajszego wieczora usiadłam obok niego. I miałam rację właśnie to się stało.
-Czemu tak późno wróciliście ?
-No wiesz tak jakoś wyszło..
-A gdzie byliście ?- musiałam szybko wymyślić jakieś zgrabne kłamstwo w które mógłby mi uwierzyć i na myśl przyszło mi tylko jedno..
-Wiesz, byliśmy u Margaret, bardzo dużo gadałyśmy a potem poszłyśmy na spacer i nawet nie zauważyłyśmy że jest tak późno ... przepraszam...
-I myślisz że ci uwierzę?- zrobiłam minę udającą że nie wiem o co chodzi.. tata westchnął- Tyler powiedział że była impreza u Paula, więc wasze zeznania się nie zgadzają . Były wyścigi tak ?-mojego taty nie da się okłamać więc tylko kiwnęłam głową. Spodziewałam się że zacznie krzyczeć i da nam karę ale się zdziwiłam...
-Więc jak było ?
-Tyler wygrał !
-No pewnie-uśmiechnął się- a ty kiedy ?
-Kiedy co ?
-Kiedy się ścigasz ?
-Nie będziesz zły ?
-Czemu ? Jesteś profesjonalistką
-Jeszcze nie wiem , ale pewnie wkrótce ...
__________________________________________________________________
Oto 2 rozdział :) Jak myślicie co się wydarzy dalej ?
Piszcie komentarze a będzie mi bardzo miło :D
ZAPRASZAM !!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buziole :** Lena


2 komentarze:

  1. MEGAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA WSTAW NOWY JAK NAJSZYBCIEJ :* WENY

    OdpowiedzUsuń
  2. jest świetny ! ;) dodaj nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń