środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 1. - You're come back
Za szybkami samolotu poznawałam już znany mi krajobraz. Wszystko się zgadzało. Po kilku godzinnym locie z NY do Stanford,Ontario Kanada już nie mogłam doczekać się aby znów zobaczyłam moją rodzinę. Byłam taka podekscytowana że nie mogłam wysiedzieć na miejscu. Byłam ubrana tak. Jak tylko pozwolono nam opuścić pokład wybiegłam jako pierwsza przez co ludzie myśleli że muszę zwymiotować :D ale cóż :) Jak tylko odebrałam walizki zobaczyłam trzech facetów w garniturach . Hahaha
-Po co się tak ubraliście ?
-A może tak hej tato
-Zacznijmy jeszcze raz . Hej tato- rzuciłam się mu na szyję a potem przytuliłam moich  braci .- więc ... co to za strój
-Chcieliśmy cię godnie przywitać
-Wiedziałem że będzie wiocha..
-Taylor, to słodkie , dziękuję :* Kocham was - W samochodzie cały czas opowiadałam o moich zdjęciach pokazach itd.Nie pozwalając im dojąć do głosu. Po godzinie byliśmy w domu. Mieszkam  69 Brunswick w małym domku. Od razu przywitał mnie mój ukochany pies Boo (tak wiem świetne imię ) Boo jest Owczarkiem niemieckim i ma cudowne oczy. W salonie zobaczyłam kogoś na kogo bardzo długo czekałam
-Mag!!!(Margaret)- pisnęłam rzucając się w jej ramiona. Stałyśmy tak przez parę minut tuląc się do siebie. Tak strasznie było mi jej  brak...
-Co tam u ciebie opowiadaj-powiedziała siadając na kanapie.
-Dużo pracy ale warto , potem pokaże ci moje portfolio. A u ciebie?
-Jakoś leci, z resztą sama wiesz ...
-Skarbie rozpakuj się , zaraz obiad.
-ok- poszłyśmy do mojego pokoju, wyglądał dokładnie tak, jak go zostawiłam. Jest w kolorze czerwono kremowym, meble są białe. Mam nawet białą toaletkę. Na ścianach natomiast są plakaty samochodów i motorów, a nawet zdjęcie z wyścigów z gazety po tym jak zrobiono nam je jak uciekaliśmy.... Mag pomogła mi się  rozpakować.
-To co dzisiaj robimy ,może jakiś babski wieczór ?
-Od kiedy ty lubisz babskie wieczory? Mam inny pomysł- zaśmiała się.
-Więc słucham ?
-Możee.... Pojedziemy.... Na .... WYŚCIGI !!!-wykrzyczała strasznie entuzjastycznie.
-no nie wiem...
-oj weź kiedyś byś się nawet nie zastanawiała
-No dobra dobra chcę się ze wszystkimi spotkać :D
-Dziewczyny obiad!!!!!-głos mojego brata rozniósł się po domu , szybko zeszłyśmy na dół a tam czekali chłopacy.
-Cailin mamy coś dla ciebie-Tyler dał mi czerwone pudełko . Gdy je otworzyłam moje oczy się rozszerzyły do wszelkich granic możliwości. W pudełku był zwinięty w kłębek mały piesek, Husky .
-Jest taki śliczny...
-Mieliśmy nadzieję że ci się spodoba
-Jak go nazwiemy?
-WOW - od razu wykrzyknął Cody, mój młodszy brat.
-Co wow ?
-no imię

-Wow ? serio?
-A kto wymyślił Boo ?
-Oj no dobra . Podoba ci się WOW ?-piesek od razu zaszczekał z radości, z czego my też się zaśmialiśmy. Zjedliśmy obiad i razem z Mag zaczęłyśmy się szykować na wyścigi. Ja ubrałam się w to a Margaret w to.
-No tak a czym tam pojedziemy ? Taylor już jest na miejscu a tata nie zawiezie mnie tam bo nie lubi wyścigów i nie jest zadowolony że w nich uczęszczałam.
-To już zapomniałaś o naszym Rumaku ?
-No to ruszamy!!!! JEJ !!- Nie to że mamy konia czy coś :D Rumak to nasz wspólny pomarańczowy Mustang . Co prawda nie jest on kupiony za uczciwe pieniądze ale ważne że jest. Kiedy do niego wsiadłam przypomniały mi się wszystkie piękne chwile w nim spędzone, wszystkie wygrane przeze mnie wyścigi i te przegrane. Ku mojemu zdziwieniu nadal pachniał jak prosto z salonu. Miał wymienianych parę części po wyścigach ale to nie jest istotne i tak jest piękny . W końcu ruszyłyśmy z piskiem opon z garażu Mag.
Nawet nie wiem ile jechałyśmy, ale w końcu byłyśmy na miejscu. Wszędzie były samochody , przystojni faceci i skąpo ubrane dziewczyny. Gdy tylko wyszłyśmy z samochodu grupa ludzi rzuciła się na nas. Paul,Robert,Demi i mój brat ciesząc się na mój widok.
-Jak dobrze że wróciłaś.
-Stęskniliśmy się za tobą.
-Ja za wami też i to bardzo- jak skończyliśmy się przytulać podeszły do mnie dwie osoby. Chłopak i dziewczyna.
-Hej, mam na imię Miranda a to mój brat Josh. Jesteśmy nowi, w sumie dopiero od roku tu przychodzimy.
-Słyszeliśmy o tobie masę rzeczy. Jestem pod wrażeniem!- wykrzyczał Josh na co jego siostra wykręciła oczami.
-Dzięki . Cailin- wyciągnęłam do nich rękę którą uścisnęli a Josh nawet ją pocałował.
-Mmmm gentelman . To co idziemy nie ?
-Jasne- Ruszyliśmy w stronę toru. Jeszcze parę osób się ze mną witało i życzyło abym znów się ścigała i wygrywała. W oddali sobaczyłam grupę B. My jesteśmy grupą T (Od Tylera a oni od nazwiska Chrisa czyli Brown) Nasze grupy rywalizują ze sobą tylko w wyścigach a poza tym jesteśmy dla siebie mili. No z małymi wyjątkami. To jest czysta gra. Nie mieszamy jej z prywatnymi sprawami. Nie ma w niej przemocy chyba że w skrajnych przypadkach.Ogólnie rzecz ujmując nie wchodzimy sobie w drogę. Nasza grupa liczy 30 osób.(wymienione są tylko te najważniejsze) a  ich 32. Niewielka różnica. Na wyścigi przychodzi też dużo więcej ludzi z zewnątrz. Plus kilka małych grupek ale one się zbytnio tu nie liczą. Chwilę później poczułam czyjeś ręce na mojej talii, nie lubię jak ktoś tak robi więc uderzyłam tajemniczą osobę w brzuch szybko się odwracając. Mężczyzna trzymał się za brzuch i powiedział cicho.
-Fajnie że wróciłaś- był to mój były facet z grupy B Chace.
-Przepraszam, wiesz że tego nie lubię.-Chace wyprostował się posyłając mi przyjazny uśmiech.
-Wiem wiem , to kiedy wróciłaś ?
-Dzisiaj ale musiałam się spotkać ze wszystkimi
-No tak, cała ty . Najważniejsza jest grupaT. -powiedział ironicznie chcąc mi dopiec. Dupek.
-Żebyś wiedział-już miałam mu wyrzucić jaki on jest na prawdę . Jakim dupkiem jest i świnią ale na szczęście podeszła do mnie Margaret.
-Wszystko w porządku ?
*Margaret* w tym samym czasie.
O boże czy Cailin gada właśnie z Chace ? To niemożliwe. Ten idiota zrobił jej tyle przykrości a ona jeszcze z nim gada. O nie ja na to nie pozwolę! Ruszyłam szybkim krokiem w stronę tej dwójki i zobaczyłam twarz Cailin. Była nieźle wkurzona
-Wszystko w porządku ?
-Tak tak....- odpowiedziała zbyt szybko.
-Ooo kogo moje oczy widzą . Siema Drug.
-Drug ??
-Nie waż się mnie tak nazywać !- Chace wzruszył tylko ramionami i odszedł nucąc jakąś piosenkę.
-Ej o co chodzi ?
-O nic- warknęłam
-Przecież Drug oznacza narkotyk ?
-Oj daj już spokój okey ? Wyścig się zaczyna
-Wiesz że ci tego nie odpuszczę ?- wiem i to aż za dobrze .....
*Cailin*
Organizator poprosił mnie abym wystrzeliła bronią na znak rozpoczęcia wyścigu. Nie myślałam wiele i się zgodziłam. Chłopak z megafonem przedstawił wszystkich zawodników.
-Uwaga uwaga, dzisiejszy wyścig rozpocznie legenda, najpiękniejsza i najseksowniejsza dziewczyna jaką znam Cailin Russo!!!!!!- wszyscy zaczęli wiwatować a ja stanęłam na środku z pistoletem w dłoni. Spojrzałam w prawo na jakiegoś chłopaka na znak czy można już zacząć kiwnął twierdząco głową, potem chłopak po lewej stronie. Załadowałam pistolet i nagle wszystkie samochody uruchomiły silnik. Uniosłam rękę w górę i usłyszałam ten przyjemny warkot samochodów.Moje serce się zatrzymało. Pociągnęłam za spust i wszystkie auta wystartowały. Poczułam radość i te emocje które były schowane w pudełeczku przez trzy lata próbując się wydostać....


____________________________________________________________________
Pierwszy rozdział mamy już za sobą, jestem strasznie zadowolona i mam nadzieję że wam się też podobało, bo to jest dla mnie najważniejsze.
W 1 rozdziale nie poznajemy Justina ale pojawi się on już w następnym.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buziole :** <3 - Lena

1 komentarz:

  1. Podoba mi się chociaż to dopiero 1 rozdział czekam na nexta @swaggie123469 zapraszam: zmiennosc-justin-bieber-fan-fiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń