wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 3-Kiss....
Około godziny 15 przyszła do mnie Margaret. Razem stwierdziłyśmy że pojedziemy na zakupy i spędzimy razem trochę czasu. Ja Margaret  W ciągu 10 minut znalazłyśmy się w naszej ulubionej galerii. Już w pierwszym sklepie moją uwagę przykuła śliczna bluzka, spódnica i buty które idealnie komponowały się w całość. Po 3 godzinach miałam chyba 6 toreb zapakowanych różnymi ciuchami i butami, a Mag kupiła sobie tylko sukienkę, skórzaną  kurtkę i bluzkę. Wykończone postanowiłyśmy iść coś zjeść. Nagle zauważyłam bardzo przystojnego chłopaka. Nie wiem czemu ale z kąś go znałam, nie wiem z kąt ale jednak... Był ubrany w czarną bluzkę i jeansy, a do tego czerwoną czapkę z prostym daszkiem i air maxy. Po chwili do tajemniczego chłopaka podszedł jakiś inny chłopak. Wyglądał na 15 lat. I dał mu jakieś pieniądze. Sexowny podał coś chłopakowi. I wiem co to jest.. Narkotyki... Gdy tylko chłopak on niego odszedł Mag poszła w jego stronę.
-Co ty robisz ?!
-Oj chodź..- Gdy tylko stanęliśmy obok sexownego Margaret podała mu rękę.
-Justin , to jest Cailin, moja przyjaciółka.-Justin....Justin... coś mi świta!
-My się już znamy- No tak! To ten chłopak z bzykalni.... Ale z kąt Mag go zna ? Justin uśmiechnął się ukazując swoje śnieżnobiałe zęby i podszedł do mnie. Stanowczo za blisko! I nagle pocałował mnie w policzek. Nie wiedzieć czemu wcale się temu nie opierałam. Wręcz mi się podobało....
-Uhuhu, dobra dobra starczy tego dobrego. Justin idziesz z nami na scheaka ?-Na całe szczęście Margaret to przerwała ...
-Nie mogę mam robotę.
-Nie ma to jak sprzedawanie dzieciakom narkotyków- Myślałam że za te słowa J mnie zabije albo coś ale ten tylko się zaśmiał.
-Wiem o tobie Cailin dużo więcej niż myślisz-patrzyłam w jego piękne karmelowe oczy aby móc z nich coś wyczytać i zauważyłam w nich ogromną pewność siebie i to że mówi prawdę...Ale nie będę o tym teraz gadać .. Zrobiło się niezręcznie więc szybko odeszłam z tego miejsca w kierunku domu . Po chwili dołączyła do mnie Mag.
-To nie idziemy coś zjeść ?
-straciłam apetyt ...- Mag nie drążyła dalej tylko  poszła ze mną do domu.
Wieczorem zrobiłyśmy sobie popcorn. Miałam ochotę obejrzeć coś romantycznego więc zaproponowałam mój ulubiony film "Ostatnia piosenka" ale Mag stanowczo zaprzeczyła i zaproponowała horror. Kiedyś oglądałyśmy tylko takie rzeczy. Poszłyśmy na kompromis i włączyłyśmy jakąś komedje.. Cały czas myślałam o tym co mi powiedział Justin. Nie byłam święta . Po rozwodzie rodziców miałam 14 lat, wtedy zaczęłam brać narkotyki.Po 2 latach trafiłam do szpitala. Byłam wycieńczona ..W szpitalu poznałam Joshepa który zajmuje się modelingiem i zaproponował mi 3 roczny kontrakt z agencją modelek w Nowym Yorku. Przystałam na to, chciałam uciec od problemów i tak się stało.. Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon. Dzwonił Paul.
-Hej jesteś z Margaret ?
-Tak a co ?
-Dziewczyny jest zajebista impreza u mnie wbijajcie!
-Znowu ?...
-Nie pękaj kiedyś ci to nie przeszkadzało. Czekamy na was :D Narka
-Pa..- Mag była bardzo ucieszona uwielbiała imprezy, a ja się trochę odzwyczaiłam , w NY nie miałam prawię w ogóle wolnego czasu więc imprezy nie wchodziły w grę. Szybko się wyszykowałyśmy. Mag to Ja to. Po godzinie od telefonu Paula byłyśmy na miejscu. Jego dom ani trochę się nie zmienił. W środku było chyba ze 100 osób jak nie więcej. Z pewnym utrudnieniem znalazłyśmy naszą grupkę przyjaciół. Impreza trwała w najlepsze alkohol i taniec. To było coś czego dawno nie doświadczałam.
W końcu przy stoliku zostałam sama z Paulem. Od czasu kiedy go widziałam minęło tak długo że wydaje się jakby to była wieczność.
-Tęskniłem za tobą-Był dla mnie jak starszy brat i uwielbiałam z nim spędzać czas-Z resztą wszyscy tęskniliśmy
-Ja tak samo
-Czemu się nie odzywałaś ?
-Musiałam ochłonąć
-3 lata?!
-Przepraszam , to nie jest takie łatwe
-Wiem , chodź tu - Wyciągnął ręce żeby mnie przytulić. Był taki ciepły. Zawsze traktował mnie jak małą siostrzyczkę którą musi się opiekować.
-Chodź coś ci pokażę-zaprowadził mnie na górę do swojego pokoju. Chyba było to jedyne miejsce do którego nikt nie wchodził.
-Co chciałeś mi pokazać ?
-Daj rękę i zamknij oczy.-Paul włożył mi coś na rękę i powiedział żebym spojrzała.
-O jej !!! Ty to zachowałeś ?- Przed wyjazdem dałam mu moją ukochaną branzoletkę żeby jej pilnował i dotrzymał obietnicy. Była to zwykła branzoletka do której przyczepiało się różne zawieszki były tam np. wódka, piwo, tancerka, aparat, napis BFF, T,samochód i motor ... Te rzeczy dawniej obchodziły mnie najbardziej.
-Dziękuję ci bardzo Paul.- Nieoczekiwanie P zbliżył się do mnie bardzo blisko.
-Tęskniłem-gdy wypowiedział te słowa pocałował mnie, chciał skończyć ale mu nie pozwoliłam czułam jak się uśmiecha. On złapał mnie za biodra a ja go za szyję. Dość długo trwaliśmy w tym namiętnym pocałunku. Nagle do pokoju weszła Demi wyraźnie wystraszona że nas zobaczyła. Oderwaliśmy się od siebie i zaczęliśmy się śmiać.
-Co jest ?-powiedział Paul w rozbawieniu.
-Taylor cię woła
-Zaraz przyjdę- Demi zamknęła drzwi i poszła-Przepraszam cię ale muszę iść-powiedział uśmiechając się
-Rozumiem-przybliżyłam się do niego ostatni raz i znowu go pocałowałam, tylko tym razem pocałunek nie trwał długo.
Zabawa trwała do rana. Bawiłam się jak nigdy dotąd ale też byłam wykończona. Obudziłam się o 10 leżąc na stole. Wstałam i zaczęłam szukać Mag, była w łazience z jakimś kolesiem i dziewczyną...ćpała... Obudziłam ją i jakimś sposobem dotarłyśmy do domu kładąc się od razu na łóżko...
_________________________________________________________________
Oto 3 rozdział. Bardzo was proszę o komentarze na temat rozdziału , jest to dla mnie bardzo ważne. Pozdrawiam wszystkich wraz z Mag :D Siedzimy i piszemy cały dzień więc niedługo powinien ukazać się nowy rozdział :D ZAPRASZAM !!!!!

 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 2.-Party time!!
- !!! Tyler WYGRAŁEŚ !!!-pobiegłam i uściskałam mojego brata, jak tylko dotarł na metę.
-serio ? HURA!!!-Tyler wydostał się z mojego uścisku i pobiegł do swoich kumpli. Chłopaki wyjęli szampana i zaczęli go nim oblewać.
-To co impreza ?!-zapytał Robert
-Idziemy do Boba !- wszyscy zaczęli wsiadać do samochodów i odjeżdżać w stronę klubu. Dlaczego u Boba ? Sama nie mogę tego wyjaśnić. Tak już się przyjęło. Nawet nie pamiętam prawdziwej nazwy tego klubu i wcale nie muszę. Wystarczy Bob :)
Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Musieliśmy się jeszcze przecież przebrać w domu. MagJa Ochroniarz od razu nas rozpoznał. A mnie nawet uściskał. Chociaż nawet nie wiem czy był to Rob czy Jackob . Są niemalże identyczni! W każdym razie weszliśmy do klubu. Była bardzo głośna muzyka i dużo ludzi. Na jednej z kanap była nasza "paczka", gdzie właśnie się udałyśmy. Kiedy już siedzieliśmy na niej parę minut zorientowałam się że coś jest nie tak...
-A gdzie Hugo ?
-Jak to ? To Mag nic ci nie powiedziała ?-zapytała Demi.
-Ale o czym ?
-Przepraszam wypadło mi z głowy.-zaczęła się tłumaczyć.
-Coś mu się stało ?
-Nie nie ...
-Cholera Margaret z tobą nie da się dogadać. Więc Jakieś dwa lata temu zmarła jego mama...
-Pani Olivera nie żyje ?-byłam w strasznym szoku. Hugo był dla mnie prawie jak brat. U niego w domu zawsze czułam że z każdym mogę porozmawiać i nikt nie będzie mnie osądzać. Lubiłam gawędzić z jego mamą , była to na prawde cudowna kobieta. Miała wiele marzeń i planów i co teraz ?
-Dlaczego zmarła ?
-Została postrzelona, nikt nawet nie wie przez kogo...
-To straszne... nie mogę w to uwierzyć... No tak ale co  z Hugo ?
-Hugo się załamał. Zaczął brać narkotyki. Kupował je u Chrisa. I w końcu się zaprzyjaźnili.
-Jak to, to Hugo jest teraz w B ??
-tak...
-Przecież on nienawidził Chrisa !
-Wiem przecież...- od razu wstałam z kanapy szukając B . Nie musiałam się zbytnio wysilać, szybko ich znalazłam.
-Cal gdzie ty idziesz ?!-krzyknęła Demi, ale już znalazłam się wśród tłumu ocierających się o siebie ludzi...
Po chwili byłam prawie u celu, kiedy na schodach zatrzymało mnie dwóch chłopaków.
-Co tu robisz ? Nie jesteś z B
-Mam sprawę-syknęłam przez zaciśnięte zęby. I ruszyłam w pożądanym kierunku, ale znowu para rąk zatrzymała mnie trzymając za ramię.
-Nigdzie nie pójdziesz
-Nie waż się mnie dotykać!-wykrzyczałam i walnęłam faceta pięścią w nos. Muszę przyznać że dawno tego nie robiłam.
-O ty mała suko!!
-Zostaw ją!- usłyszeliśmy głos zanim chłopak chciał się na mnie rzucić.
-Kogo tu ja widzę. Cailin, niedługo powybijasz mi wszystkich chłopców.- Chris podszedł do mnie trzymając w ręce kieliszek z szampanem uśmiechając się jak jakiś zbok.
-Gdzie jest Hugo !
-Spokojnie kochanie. Może szampana ?
-Nie dzięki... To gdzie on jest?
-Podejrzewam że w bzykalni- uśmiechnął się jeszcze szerzej. Nie sądziłam że Hugo zniży się kiedyś do ich poziomu. Przecież to jest takie odrażające...
-Dzięki-wyminęłam go szybko pokonując ostatnie schodki. Ale znów ktoś mnie złapał za nadgarstek.
-A i miło cię znowu widzieć-mrugnął do mnie po czym odeszłam.
W końcu znalazłam się na piętrze gdzie są tak zwane "bzykalnie"  chyba każdy wie do czego one służą. W każdym razie było ich 6 ale tylko 3 miały przekręcony znaczek "nie przeszkadzać". Zaczęłam od ostatniej , bo znając moje szczęście właśnie tam będzie Hugo. Kiedy otworzyłam drzwi, na łóżku zastałam dwie dziewczyny. Na szczęście jeszcze ubrane...
-Chcesz się z nami zabawić ? -powiedziała jedna z nich wskazując na miejsce obok niej.
-Dzięki, nie skorzystam- prędko wyszłam nie chcąc słyszeć nic więcej. Potem postanowiłam otworzyć pierwsze drzwi. Lekko się wahałam ale w końcu się odważyłam. Weszłam do środka. Zobaczyłam posturę mężczyzny , siedzącego na dziewczynie. Oboje byli zasłonięci kołdrą.
-Hugo ?- zapytałam niepewnie, ale niestety znowu się pomyliłam....
-Co jest kurwa!-chłopak gwałtownie się odwrócił i szybko założył bieliznę zostawiając dziewczynę pod materiałem.
-Chyba piszę nie przeszkadzać co?!- Chłopak miał kilka tatuaży i tzw. rękaw. Muszę przyznać że był całkiem przystojny. Miał brązowe oczy i blond włosy,które doskonale się układały mimo tego co właśnie robił. Jego mięśnie aż zapierały dech w piersiach , więc szybko przeniosłam wzrok na ścianę za nim.
-Przepraszam... chyba pomyliłam drzwi.-chłopak zbliżył się bardzo niebezpiecznie blisko, przez co przyparłam do ściany. Jedną rękę położył na ścianie obok mojej głowy a druga swobodnie zwisała wzdłuż jego ciała.
-Jak będziesz chciała się spotkać, to ja bardzo chętnie. Jestem Justin.-Jego druga ręka powędrowała na moje udo i poczułam impuls aby go uderzyć ale poczułam też bardzo przyjemna dreszcze, które nie chciały tego zakończyć. Jego gorące usta delikatnie musnęły mój policzek i właśnie wtedy zareagowałam. Kopnęłam Justina w jego przyrodzenie i zwiałam z pokoju słysząc w oddali.
-Pożałujesz tego szmato!
.....
Nie miałam więcej wyborów i musiałam otworzyć ostatnie drzwi. Dobiegały z nich dość głośne dźwięki. Nikt nie zareagował jak weszłam więc odchrząknęłam na tyle głośno by mnie usłyszano.
-Czyżby nowa dup...-Kiedy Hugo odwrócił się by na mnie spojrzeć od razu zamarł. Jego twarz nie wyjawiała żadnych emocji oprócz zdziwienia.
-Poczekam na zewnątrz.
Po kilku minutach Hugo wyszedł z pokoju lekko zażenowany. Stałam oparta o kawałek ściany gdzie wyżej można było zobaczyć całą imprezę.
-Czyli wróciłaś...
-Czemu nie zadzwoniłeś?
-A ty nie powinnaś tego zrobić ?
-Bardzo dobrze wiesz że to robiłam. Nic mi nie powiedziałeś.. Nic...
-Co miałem ci mówić ?! Że jakiś chuj zajebał mi matkę ?! To chciałabyś usłyszeć !
-Pomogłabym ci i teraz nie siedziałbyś w tym gównie i nie bzykał co popadnie!- Hugo przeczesał nerwowo włosy wyjmując papierosa.
-Chcesz ?
-Nie dzięki..-odpalił go i mocno się nim zaciągnął.
-To mnie przerosło. Wyjechała najbliższa mi osoba i na dodatek zamordowani mi mamę... To na prawdę nie jest takie łatwe...
-Przyjechałabym od razu gdybym tylko wiedziała.
-Nie chciałem cię stresować... Spełniałaś swoje marzenia i miałaś dość swoich kłopotów.-uścisnęłam jego rękę.
-Wiesz bardzo dobrze że wy wszyscy jesteście dla mnie najważniejsi. Ty jesteś jak mój brat i cały czas o was myślałam. Bałam się że już nigdy się do mnie nie odezwiecie po tym jak wyjechałam. Mi też było bardzo ciężko ale to była jedyna i niepowtarzalna szansa o której dawno marzyłam. Ale mimo tego zostawiłabym to wszystko tylko po to żeby wam pomóc i być z wami w trudnych chwilach. W tedy nie liczy się kariera czy pieniądze , liczą się bliscy i tylko oni.
-Ty zawsze umiałaś pocieszyć człowieka.-zaśmialiśmy się razem i przytuliliśmy się do siebie.
-Party time !!!- Hugo się zaśmiał i powędrowaliśmy na parkiet. Po kilku na prawde męczących godzinach tańca byliśmy w domu. Tata na całe szczęście spał i nie musiałam się mu spowiadać z tego gdzie byłam z Tylerem i co robiliśmy, chociaż wiedzieliśmy że rano i tak nas to czeka... Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Wzięłam żel pod prysznic o zapachu kiwi, który uwielbiam i tym samym zapachem umyłam włosy, a potem nabalsamowałam całe ciało. Nie chciało mi się suszyć włosów i i tak było już za późno więc postanowiłam że pójdę spać w mokrych. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do mojego cudownego łóżka. Na zegarku była godzina 4:30. Nie możliwe że tak długo imprezowaliśmy. Byłam wykończona ale w końcu mogłam zamknąć  oczy i zasnąć....
Rano obudziło mnie coś mokrego i ciepłego na moim policzku. Gdy tylko otworzyłam oczy okazało się że był to mój nowy piesek Wow. Zerknęłam na zegarek była godzina 12:30, niemożliwe że spałam tak długo ! Chociaż zasnęłam około 5, ale nie ważne. Pobiegłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Mój strój na dziś wyglądał tak. Przejrzałam się w lusterku i kiedy uznałam że jest całkiem okey poszłam na dół gdzie na kanapie leżał mój tata oglądając telewizję.
-A ty nie w pracy ?
-Przecież jest niedziela.
-No fakt-niepewna czy zacznie temat wczorajszego wieczora usiadłam obok niego. I miałam rację właśnie to się stało.
-Czemu tak późno wróciliście ?
-No wiesz tak jakoś wyszło..
-A gdzie byliście ?- musiałam szybko wymyślić jakieś zgrabne kłamstwo w które mógłby mi uwierzyć i na myśl przyszło mi tylko jedno..
-Wiesz, byliśmy u Margaret, bardzo dużo gadałyśmy a potem poszłyśmy na spacer i nawet nie zauważyłyśmy że jest tak późno ... przepraszam...
-I myślisz że ci uwierzę?- zrobiłam minę udającą że nie wiem o co chodzi.. tata westchnął- Tyler powiedział że była impreza u Paula, więc wasze zeznania się nie zgadzają . Były wyścigi tak ?-mojego taty nie da się okłamać więc tylko kiwnęłam głową. Spodziewałam się że zacznie krzyczeć i da nam karę ale się zdziwiłam...
-Więc jak było ?
-Tyler wygrał !
-No pewnie-uśmiechnął się- a ty kiedy ?
-Kiedy co ?
-Kiedy się ścigasz ?
-Nie będziesz zły ?
-Czemu ? Jesteś profesjonalistką
-Jeszcze nie wiem , ale pewnie wkrótce ...
__________________________________________________________________
Oto 2 rozdział :) Jak myślicie co się wydarzy dalej ?
Piszcie komentarze a będzie mi bardzo miło :D
ZAPRASZAM !!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buziole :** Lena


środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 1. - You're come back
Za szybkami samolotu poznawałam już znany mi krajobraz. Wszystko się zgadzało. Po kilku godzinnym locie z NY do Stanford,Ontario Kanada już nie mogłam doczekać się aby znów zobaczyłam moją rodzinę. Byłam taka podekscytowana że nie mogłam wysiedzieć na miejscu. Byłam ubrana tak. Jak tylko pozwolono nam opuścić pokład wybiegłam jako pierwsza przez co ludzie myśleli że muszę zwymiotować :D ale cóż :) Jak tylko odebrałam walizki zobaczyłam trzech facetów w garniturach . Hahaha
-Po co się tak ubraliście ?
-A może tak hej tato
-Zacznijmy jeszcze raz . Hej tato- rzuciłam się mu na szyję a potem przytuliłam moich  braci .- więc ... co to za strój
-Chcieliśmy cię godnie przywitać
-Wiedziałem że będzie wiocha..
-Taylor, to słodkie , dziękuję :* Kocham was - W samochodzie cały czas opowiadałam o moich zdjęciach pokazach itd.Nie pozwalając im dojąć do głosu. Po godzinie byliśmy w domu. Mieszkam  69 Brunswick w małym domku. Od razu przywitał mnie mój ukochany pies Boo (tak wiem świetne imię ) Boo jest Owczarkiem niemieckim i ma cudowne oczy. W salonie zobaczyłam kogoś na kogo bardzo długo czekałam
-Mag!!!(Margaret)- pisnęłam rzucając się w jej ramiona. Stałyśmy tak przez parę minut tuląc się do siebie. Tak strasznie było mi jej  brak...
-Co tam u ciebie opowiadaj-powiedziała siadając na kanapie.
-Dużo pracy ale warto , potem pokaże ci moje portfolio. A u ciebie?
-Jakoś leci, z resztą sama wiesz ...
-Skarbie rozpakuj się , zaraz obiad.
-ok- poszłyśmy do mojego pokoju, wyglądał dokładnie tak, jak go zostawiłam. Jest w kolorze czerwono kremowym, meble są białe. Mam nawet białą toaletkę. Na ścianach natomiast są plakaty samochodów i motorów, a nawet zdjęcie z wyścigów z gazety po tym jak zrobiono nam je jak uciekaliśmy.... Mag pomogła mi się  rozpakować.
-To co dzisiaj robimy ,może jakiś babski wieczór ?
-Od kiedy ty lubisz babskie wieczory? Mam inny pomysł- zaśmiała się.
-Więc słucham ?
-Możee.... Pojedziemy.... Na .... WYŚCIGI !!!-wykrzyczała strasznie entuzjastycznie.
-no nie wiem...
-oj weź kiedyś byś się nawet nie zastanawiała
-No dobra dobra chcę się ze wszystkimi spotkać :D
-Dziewczyny obiad!!!!!-głos mojego brata rozniósł się po domu , szybko zeszłyśmy na dół a tam czekali chłopacy.
-Cailin mamy coś dla ciebie-Tyler dał mi czerwone pudełko . Gdy je otworzyłam moje oczy się rozszerzyły do wszelkich granic możliwości. W pudełku był zwinięty w kłębek mały piesek, Husky .
-Jest taki śliczny...
-Mieliśmy nadzieję że ci się spodoba
-Jak go nazwiemy?
-WOW - od razu wykrzyknął Cody, mój młodszy brat.
-Co wow ?
-no imię

-Wow ? serio?
-A kto wymyślił Boo ?
-Oj no dobra . Podoba ci się WOW ?-piesek od razu zaszczekał z radości, z czego my też się zaśmialiśmy. Zjedliśmy obiad i razem z Mag zaczęłyśmy się szykować na wyścigi. Ja ubrałam się w to a Margaret w to.
-No tak a czym tam pojedziemy ? Taylor już jest na miejscu a tata nie zawiezie mnie tam bo nie lubi wyścigów i nie jest zadowolony że w nich uczęszczałam.
-To już zapomniałaś o naszym Rumaku ?
-No to ruszamy!!!! JEJ !!- Nie to że mamy konia czy coś :D Rumak to nasz wspólny pomarańczowy Mustang . Co prawda nie jest on kupiony za uczciwe pieniądze ale ważne że jest. Kiedy do niego wsiadłam przypomniały mi się wszystkie piękne chwile w nim spędzone, wszystkie wygrane przeze mnie wyścigi i te przegrane. Ku mojemu zdziwieniu nadal pachniał jak prosto z salonu. Miał wymienianych parę części po wyścigach ale to nie jest istotne i tak jest piękny . W końcu ruszyłyśmy z piskiem opon z garażu Mag.
Nawet nie wiem ile jechałyśmy, ale w końcu byłyśmy na miejscu. Wszędzie były samochody , przystojni faceci i skąpo ubrane dziewczyny. Gdy tylko wyszłyśmy z samochodu grupa ludzi rzuciła się na nas. Paul,Robert,Demi i mój brat ciesząc się na mój widok.
-Jak dobrze że wróciłaś.
-Stęskniliśmy się za tobą.
-Ja za wami też i to bardzo- jak skończyliśmy się przytulać podeszły do mnie dwie osoby. Chłopak i dziewczyna.
-Hej, mam na imię Miranda a to mój brat Josh. Jesteśmy nowi, w sumie dopiero od roku tu przychodzimy.
-Słyszeliśmy o tobie masę rzeczy. Jestem pod wrażeniem!- wykrzyczał Josh na co jego siostra wykręciła oczami.
-Dzięki . Cailin- wyciągnęłam do nich rękę którą uścisnęli a Josh nawet ją pocałował.
-Mmmm gentelman . To co idziemy nie ?
-Jasne- Ruszyliśmy w stronę toru. Jeszcze parę osób się ze mną witało i życzyło abym znów się ścigała i wygrywała. W oddali sobaczyłam grupę B. My jesteśmy grupą T (Od Tylera a oni od nazwiska Chrisa czyli Brown) Nasze grupy rywalizują ze sobą tylko w wyścigach a poza tym jesteśmy dla siebie mili. No z małymi wyjątkami. To jest czysta gra. Nie mieszamy jej z prywatnymi sprawami. Nie ma w niej przemocy chyba że w skrajnych przypadkach.Ogólnie rzecz ujmując nie wchodzimy sobie w drogę. Nasza grupa liczy 30 osób.(wymienione są tylko te najważniejsze) a  ich 32. Niewielka różnica. Na wyścigi przychodzi też dużo więcej ludzi z zewnątrz. Plus kilka małych grupek ale one się zbytnio tu nie liczą. Chwilę później poczułam czyjeś ręce na mojej talii, nie lubię jak ktoś tak robi więc uderzyłam tajemniczą osobę w brzuch szybko się odwracając. Mężczyzna trzymał się za brzuch i powiedział cicho.
-Fajnie że wróciłaś- był to mój były facet z grupy B Chace.
-Przepraszam, wiesz że tego nie lubię.-Chace wyprostował się posyłając mi przyjazny uśmiech.
-Wiem wiem , to kiedy wróciłaś ?
-Dzisiaj ale musiałam się spotkać ze wszystkimi
-No tak, cała ty . Najważniejsza jest grupaT. -powiedział ironicznie chcąc mi dopiec. Dupek.
-Żebyś wiedział-już miałam mu wyrzucić jaki on jest na prawdę . Jakim dupkiem jest i świnią ale na szczęście podeszła do mnie Margaret.
-Wszystko w porządku ?
*Margaret* w tym samym czasie.
O boże czy Cailin gada właśnie z Chace ? To niemożliwe. Ten idiota zrobił jej tyle przykrości a ona jeszcze z nim gada. O nie ja na to nie pozwolę! Ruszyłam szybkim krokiem w stronę tej dwójki i zobaczyłam twarz Cailin. Była nieźle wkurzona
-Wszystko w porządku ?
-Tak tak....- odpowiedziała zbyt szybko.
-Ooo kogo moje oczy widzą . Siema Drug.
-Drug ??
-Nie waż się mnie tak nazywać !- Chace wzruszył tylko ramionami i odszedł nucąc jakąś piosenkę.
-Ej o co chodzi ?
-O nic- warknęłam
-Przecież Drug oznacza narkotyk ?
-Oj daj już spokój okey ? Wyścig się zaczyna
-Wiesz że ci tego nie odpuszczę ?- wiem i to aż za dobrze .....
*Cailin*
Organizator poprosił mnie abym wystrzeliła bronią na znak rozpoczęcia wyścigu. Nie myślałam wiele i się zgodziłam. Chłopak z megafonem przedstawił wszystkich zawodników.
-Uwaga uwaga, dzisiejszy wyścig rozpocznie legenda, najpiękniejsza i najseksowniejsza dziewczyna jaką znam Cailin Russo!!!!!!- wszyscy zaczęli wiwatować a ja stanęłam na środku z pistoletem w dłoni. Spojrzałam w prawo na jakiegoś chłopaka na znak czy można już zacząć kiwnął twierdząco głową, potem chłopak po lewej stronie. Załadowałam pistolet i nagle wszystkie samochody uruchomiły silnik. Uniosłam rękę w górę i usłyszałam ten przyjemny warkot samochodów.Moje serce się zatrzymało. Pociągnęłam za spust i wszystkie auta wystartowały. Poczułam radość i te emocje które były schowane w pudełeczku przez trzy lata próbując się wydostać....


____________________________________________________________________
Pierwszy rozdział mamy już za sobą, jestem strasznie zadowolona i mam nadzieję że wam się też podobało, bo to jest dla mnie najważniejsze.
W 1 rozdziale nie poznajemy Justina ale pojawi się on już w następnym.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buziole :** <3 - Lena

sobota, 1 marca 2014

Prolog.
3 lata poza domem, bez rodziny, sama... Przez 3 lata zmagałam się z samotnością i ciężką pracą w modelingu. Nie mogłam zmarnować takiej szansy. 3 lata pracy na całym świecie. Tyle nowych ludzi, nowych kultur i pięknych widoków. Jednak cieszę się że wracam ... Tak strasznie tęskniłam... Teraz wszystko się zmieni... Czuję to... 
"Cailin Russo to ona !"
"Skubana, wygrała najwięcej wyścigów "
"Cailin niezłe z niej ziółko"
Cailin Russo niegdyś postrzegana jako zła dziewczynka, wyścigi, bójki, imprezy, chłopaki.. Czy wróci do starych nawyków ?
Złość, strach czy pożądanie co 19 letnia Cailin czuje do Justina ?
Czy to prawdziwe uczucie?
Co się zmieniło ? Lub kto się zmienił?
Tego wszystkiego dowiecie się czytając bloga. Nie bójcie się komentować! Chodzi mi o wasze uznanie w pisaniu tej historii. ZAPRASZAM:
NIE POTRZEBUJEMY SKRZYDEŁ BY LATAĆ